To nie był nasz dzień. Od awarii busa po kontuzję — wszystko poszło nie tak, jak planowaliśmy. Nasze zawodniczki mimo ogromnych przeciwności i okrojonego składu walczyły do końca, jednak ostatecznie ulegamy w Sosnowcu rezerwom Czarnych 8:4.
Czasami zdarzają się dni, w których nic się nie układa i ten dzień właśnie taki był dla naszej drużyny. Niedługo po wyjeździe z Rzeszowa z powodu uszkodzonego koła w naszym busie spędziliśmy dwie godziny przy autostradzie. Istniało ryzyko, że w ogóle nie dojedziemy na mecz. Jednak dzięki pomocy życzliwych ludzi udało się usunąć awarię.
Dojechaliśmy do Sosnowca spóźnieni i w niepełnym składzie (w tym meczu nie mogły zagrać m.in. Strasińska, Puzio i Wałaszek, a w dniu meczu z powodu kontuzji wypadła jeszcze nasza kapitan Karolina Bednarz). Zanim na dobre rozpoczął się mecz, przegrywaliśmy już 0:2.
Później wróciliśmy do gry, strzelając dwie bramki, jednak w końcówce pierwszej połowy ponownie straciliśmy kolejne gole. W drugiej części spotkania zdobyliśmy bramkę na 3:4 i wydawało się, że wracamy do meczu, jednak po błędach w defensywie padły kolejne trafienia dla Sosnowca.
W końcowej części meczu zadebiutowała w drużynie seniorskiej zaledwie 15-letnia Roksana Pydych, która zanotowała asystę przy pięknej bramce Kaji Mołczan – jej pierwszej na poziomie seniorskim. Swoje pierwsze minuty w tym sezonie w I lidze zanotowała też Anita Mulka.
W ostatnich minutach meczu poważnej kontuzji doznała Milena Michałek, która została zabrana karetką ze stadionu do szpitala i wieczór spędziliśmy na SOR-ze w Sosnowcu.