To był mecz, który miał dwa oblicza, ale jedno wspólne mianownik: niesamowitą determinację naszego zespołu. Weszliśmy w to spotkanie bez kompleksów. Trzy bramki strzelone jeszcze przed przerwą dały nam ogromną pewność siebie.
Druga połowa, a szczególnie jej końcówka, była prawdziwym testem naszej psychiki. Od 70. minuty musieliśmy radzić sobie w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Hani Stachoń. Grając w dziesiątkę przeciwko napierającemu rywalowi, zostawiliśmy na boisku mnóstwo zdrowia. Choć w 81. minucie straciliśmy bramkę na 1:3, zespół nie pękł. Solidna defensywa i wzajemne wsparcie pozwoliły nam dowieźć to cenne zwycięstwo do końca.